Marketing szeptany - rozgłos; ~ public relations.
Jeśli Twój znajomy, którego bardzo szanujesz, polecił Ci jakiś produkt, dajmy na to abonament w Czas Na E-Biznes, to czy nie wydaje Ci się on godny zainteresowania? Kolega rekomenduje Ci szkolenia: "ale było odjazdowo! zainwestowałem tak jak mnie uczono i otrzymałem 50% zysku w ciągu miesiąca!", to czy nie uwierzyłbyś mu prędzej niż firmie?
Nie pytaj się osoby sprzedającej odkurzacze, czy potrzebujesz odkurzacza. Polacy o tym wiedzą. Polegają na znajomych, pseudo-znajomych, czyli gwiazdorach, osobach znanych. Zgodnie z tym, jak to określam strategią tłumu, ludzie wierzą tzw. ogółowi. Jeśli coś jest bestsellerem, oni to kupują.
Jeśli coś tłumnie jest uważane za dobre, wierzymy temu. Marketing szeptany właście na tym polega. Na rozgłosie i szeptach. Od ust do uszu. Od jednej osoby do kolejnej. A kiedy dźwięczą o jakieś nowości media, to mamy do czynienia z rozgłosem (publicity) w całej swej okazałości.
Jak przygotować kampanię marketingu szeptanego?
Przykład mówi więcej niż tysiąc słów. Zatem:
Pamiętasz ostatnią kampanię, w której PiS przegrał jak ~3:4 z PO? Prawo i Sprawiedliwość miało ciekawe spoty. Wyrażenie "Mordo Ty Moja!", w które zawikłał się jeszcze Borowski, stało się modne w całym kraju. Roznosiło się jak ogień.
"A świstak siedzi i zawija je w sreberka". Jakiś czas temu wyszła nowa wersja, w której zwolnili świstaka... Mniejsza. Właściwie każdy o tym słyszał. Każdy wie, jaka to czekolada jest reklamowana.
"Prawie jak..." też weszło do codzinnego słownictwa. Utrwaliło się nam. Podchwyciliśmy reklamę, i jeśli ktoś mówi "prawie jak..." to często nam się to kojarzy z Żywcem.
Przykłady można mnożyć. Czy zrozumiałeś o co chodzi w tak ładnie nazywającym się publicity? Trzeba wymyślić chwytliwe hasło. Jeśli puścisz je w ruch, by dostateczna liczba osób je zobaczyła, to może Ci się uda. Na początku to trochę jak gra w loterię. Nie wiadomo, czy Twoim odbiorcom się to na tyle spodoba, by przeszło do codziennego języka.
To głównie kwestia rozreklamowania. Skłamałbym, gdyby powiedział, że na tym się kończy idea rozgłosu. Ale to dobry początek.








Komentarze