Sukces finansowy w praktyce

 
  • Increase font size
  • Default font size
  • Decrease font size
START / Inwestowanie / zasady / Każda hossa ma swój koniec: słowem wyjaśnienia

Każda hossa ma swój koniec: słowem wyjaśnienia

Drukuj PDF
Słowa do rozważenia przekazane przez Roberta Kiyosaki.

Myśli przewodnie bogatego ojca

Okazja do nauki: Zapraszamy do lektury trzeciego artykułu z serii artykułów skłaniających do myślenia, w którym Robert kontynuuje swoje przemyślenia na temat zbliżającego się krachu i przedstawia swój pogląd na temat inwestowania na rynku nieruchomości w obliczu kryzysu.

Po przeczytaniu artykułu znajdź okazję do przedyskutowania go w grupie, np. na naszym forum.



(Kontynuacja artykułu Roberta Kiyosaki Każda hossa ma swój koniec.)

To jest trzeci artykuł z serii Każda hossa ma swój koniec. Myślałem, że dwa artykuły wystarczą, jednak słowa krytyki, które posypały się pod moim adresem, były tak dziecinne - zwłaszcza od ludzi, którzy utrzymują się z nieruchomości.


Po moim wystąpieniu w programie Neila Cavuto Cavuto on Business emitowanym przez sieć Fox Network – dodam, że to świetny program – kilku moich przyjaciół zajmujących się rynkiem nieruchomości poinformowało mnie, że już moimi przyjaciółmi nie są. Zadzwoniła do mnie jedna osoba z Florydy i powiedziała: „Nie przeszkadza mi to, że na swojej stronie internetowej publikujesz swój artykuł na temat zbliżającego się załamania na rynku nieruchomości, ale gdy pojawiasz się w ogólnokrajowej telewizji i oznajmiasz to światu, to już trochę za dużo. Nie chcę już się z tobą zadawać”.


Twierdzę, że reakcje tego typu są dziecinne, ponieważ człowiek ten zajmuje się nieruchomościami od ponad 20 lat. Przeżył zarówno gwałtowne wzrosty, jak i spadki koniunktury, zarówno dobre, jak i złe czasy. Poza tym, gdyby naprawdę był inwestorem, byłby podekscytowany możliwym załamaniem się rynku, bo to właśnie wtedy prawdziwy inwestor się bogaci.


Inna znajoma z Honolulu, spanikowana, zadzwoniła do mnie i chciała umówić się na obiad. Nieruchomościami zajmuje się od 35 lat, a także i ona była zdenerwowana. W zeszłym tygodniu spotkaliśmy się na obiedzie w Waikiki. Powiedziała mi wtedy: „Moi przyjaciele widzieli cię w programie Neila Cavuto i chcą, żebyś przestał mówić to, co mówisz”. Nie trzeba dodawać, że obiad ten nie należał do najprzyjemniejszych – z trzech powodów. Po pierwsze: nie lubię, gdy narusza się prawo, które gwarantuje mi pierwsza poprawka do konstytucji, czyli wolność słowa. Po drugie, przypomniałem jej, że jest podobno osobą, która profesjonalnie zajmuje się nieruchomościami. Ma za sobą lata doświadczenia i sama przeżyła gwałtowne wzrosty, jak i spadki na rynku. I po trzecie, chciałem wiedzieć, kim są jej przyjaciele i czy to oni tak naprawdę powiedzieli to, co powiedzieli… czy może to ona, zasłaniając się przyjaciółmi, mówi to, co w rzeczywistości sama chce powiedzieć. Nie znoszę niebezpośredniej komunikacji lub komunikacji przez osoby trzecie.


W Phoenix na spotkaniu, podczas którego podpisywałem swoje książki, podszedł do mnie młody mężczyzna i powiedział:

- Czy to prawda, że sprzedaje pan wszystko i porzuca rynek nieruchomości?

- Dlaczego miałbym to robić? - zapytałem.

- Ponieważ powiedział pan, że zbliża się załamanie rynku - brzmiała odpowiedź.

Uśmiechając się, odpowiedziałem:

- To, że uważam, iż zbliża się załamanie, nie oznacza, że porzucam rynek nieruchomości. Tak naprawdę to kupuję ich teraz jeszcze więcej.


Słowem wyjaśnienia

Po pierwsze, napisałem mój artykuł zatytułowany Każda hossa ma swój koniec, ponieważ wiem, że każdy rynek tak się zachowuje. Tak samo jak po jesieni następuje zima, a po niej przychodzi wiosna, tak każdy rynek przeżywa okresy rozkwitu i okresy zastoju.


Po drugie, napisałem ten artykuł, bo martwię się o moich przyjaciół i członków Społeczności Bogatego Ojca na świecie. Jak wam wiadomo, w mojej książce Bogaty ojciec, Biedny ojciec szczególnie podkreślałem znaczenie nieruchomości, jako potężnego instrumentu inwestycyjnego, który może pomóc wydostać się z „wyścigu szczurów”… i moja opinia nie uległa zmianie. Tak naprawdę, to ogólnokrajowy magazyn biznesowy przeprowadził ze mną wywiad, ponieważ tak wiele osób po przeczytaniu mojej książki zaczęło inwestować w nieruchomości. Dlatego też, czując się odpowiedzialnym przed tymi, którzy posłuchali mojej rady, uznałem, że muszę wyrazić moje obawy na temat tego, co The Economist nazywa „największą bańką mydlaną w historii”.


Po trzecie, chcę żebyście wiedzieli, że sprzedaję moje mniej dochodowe nieruchomości, ponieważ mogę je dziś sprzedać po dobrej cenie. Mimo to nadal kupuję nieruchomości, nawet teraz, gdy rynek dochodzi do kresu swoich możliwości. Jak wiecie, rzadko piszę o tym, w co dokładnie inwestuję. Istnieje ku temu wiele powodów. Jednym z nich jest ochrona mojej prywatności jako inwestora. Kolejnym jest to, że nie czuję się dobrze, mówiąc ludziom o tym, w co ja inwestuję, ponieważ informacje te mogą nie zostać odebrane tak, jak ja bym tego chciał. Niektórzy mogą pomyśleć, że się przechwalam. Inni z kolei – że moje inwestycje są dla nich za duże, a jeszcze inni – że są zbyt małe i… że są banalne. Dlatego więc trzymam te szczegóły w tajemnicy.


Niemniej jednak, żeby wszystko było jasne, w celu zobrazowania tego, w co inwestuję i pokazania, że nadal kupuję nieruchomości, postanowiłem podzielić się z Wami informacjami na temat moich transakcji, których dokonałem w ciągu jednego miesiąca – w lipcu 2005 roku. Poniższa lista przestawia inwestycje, których wraz z Kim dokonaliśmy w lipcu:


1. Sprzedaż budynku składającego się z 30 mieszkań za 2 miliony dolarów; zysk netto: 1,3 miliona dolarów; nie skorzystałem z przepisu 1031, umożliwiającego odroczenie podatku od zysków kapitałowych, ponieważ chciałem zainwestować te pieniądze w inną niezwiązaną z nieruchomościami inwestycję; gotówka w banku; (karta: Wielkie transakcje).


2. Sprzedaż 10 kondominiów; zysk netto: 1,4 miliona dolarów w ciągu jednego roku; uzyskane środki przeznaczyłem na zakup 3 inwestycji, korzystając z przepisu 1031; (karta: Małe transakcje).


3. Zakup apartamentowca składającego się z 288 mieszkań w Tucson w Arizonie za pieniądze uzyskane dzięki wykorzystaniu przepisu 1031; zakupu tego dokonałem wspólnie z Kenem McElroyem, przyjacielem, wspólnikiem i doradcą bogatego ojca; Ken będzie odpowiedzialny za remont i zarządzanie budynkiem; cena zakupu: 13 milionów dolarów; oczekiwany zwrot z zainwestowanych pieniędzy: 16% – przed uwzględnieniem odpisów podatkowych; przepływ pieniężny po roku: ok. 240 tysięcy dolarów rocznie lub 20 tysięcy dolarów miesięcznie; strategia wyjścia: trzymać przez co najmniej 10 lat; (karta: Wielkie transakcje).


4. Zakup wartej 2 miliony dolarów 1-akrowej działki na jednej z wysp Karaibów za 1 milion dolarów, ponieważ developer jest naszym przyjacielem; strategia wyjścia: sprzedać za 2 miliony dolarów lub zbudować na niej własny dom; (karta: Małe transakcje).


5. Zakup 24-akrowej działki w Parku przemysłowym w Tempe w Arizonie za 7,5 dolara za stopę kwadratową; cena sprzedaży gruntu w tym samym parku wynosi 12,5 dolara za stopę kwadratową; strategia wyjścia: zabudować działkę i sprzedać; (karta: Wielkie transakcje).


6. Zakup 28 akrów ziemi w Bisbee w Arizonie za 164 tysięcy dolarów gotówką; strategia wyjścia: podzielić na 7 4-akrowych działek budowlanych, z których każda kosztuje średnio 75 tysięcy dolarów i sprzedać je przy 20-procentowej pierwszej wpłacie i 8-procentowych odsetkach; teren jest wspaniały – położony na wzgórzu, które góruje nad miasteczkiem i rezydencjami milionerów; ponieważ teren przylega do miasta, może spróbuję go przyłączyć do miasta, podłączyć nieruchomość do miejskiej sieci wodociągowej i uzyskać status terenu o większej gęstości zaludnienia; jeśli to się uda i będziemy mogli podzielić go na 1-akrowe działki, będziemy mieli 28 działek na sprzedaż, każda w cenie 75 tysięcy dolarów; ale to ryzykowne przedsięwzięcie; jeśli to przeliczycie, okaże się, że na papierze wygląda to dobrze, jeśli uda mi się uzyskać oczekiwane ceny, niezależnie od tego czy sprzedam 7, czy 28 działek; (karta: Małe transakcje).


7. Zakup kondominium z dwoma sypialniami i należącą do niego pochylnią do slipowania łodzi na rzece Kolumbia w samym sercu Portland w stanie Oregon. Dlaczego je kupiliśmy? Ponieważ jesteśmy przyjaciółmi Kena McElroya, developera tego projektu i autora książki z serii „Doradcy bogatego ojca” – The ABC’s of Real Estate Investing; zaoferował nam najlepsze mieszkanie po cenie niższej niż rynkowa; jestem zawsze otwarty na dobre transakcje; strategia wyjścia: jeszcze nie wiem; (karta: Małe transakcje).


8. Wystawienie na sprzedaż 7-akrowej działki budowlanej w Bisbee w Arizonie; cena wywoławcza: 90 tysięcy dolarów; cena zakupu: zero. Właściwie to dostaliśmy ten kawałek ziemi za darmo, gdy sprzedaliśmy przyległą działkę; (karta: Małe transakcje).


9. Zainwestowanie 95 tysięcy dolarów w przedsięwzięcie związane z wydobyciem ropy naftowej i gazu ziemnego; przyczyna inwestycji: 70-procentowa ulga podatkowa w pierwszym roku i możliwość uzyskania 30-50% zwrotu z zainwestowanych pieniędzy, jeśli natrafimy na ropę lub gaz; (Inwestycja „Szybkiego toru”).


Tak więc to są nasze inwestycje, których dokonaliśmy w ciągu jednego miesiąca – w lipcu 2005 roku. Poza tym zajmowałem się moją firmą Bogaty ojciec, pisałem nową książkę, brałem udział w programach telewizyjnych, podpisywałem moje książki, prowadziłem wykłady, pojechałem do Seatle, żeby zostać wprowadzonym do sali sław Amazon Hall of Fame; pojechałem do Nowego Jorku, żeby wziąć udział we wprowadzeniu mojego sąsiada Ryne’a Sandberta do sali sław baseballu Baseball Hall of Fame, spędziłem urlop na Hawajach, wziąłem udział w zjeździe uczniów z mojego liceum, przez 3 dni grałem w golfa z synem bogatego ojca i jego żoną – za każdym razem na innym polu i pojechałem do Atlanty, żeby wygłosić przemówienie na zjeździe Pastor T.D. Jakes Megafest, konferencji, która – jak oczekiwano – miała przyciągnąć ponad 140 tysięcy ludzi. Jak widać, pomimo że jesteśmy zajęci, i tak znajdujemy czas, żeby inwestować w nieruchomości.


Oczywiście miniony miesiąc był bardziej pracowity niż inne. Zmniejszymy liczbę inwestycji, gdy wrócimy do pracy jesienią i wyjedziemy za granicę. Chcę przez to powiedzieć, że nawet na bardzo przewartościowanym rynku, można znaleźć świetne transakcje, trzeba jedynie poszukać i mieć przyjaciół, którzy profesjonalnie zajmują się tym biznesem. Większość tych transakcji była możliwa dzięki znajomościom – nigdy nie znalazły się one na rynku.


Z pewnością zastanawiacie się, co oznaczają określenia: „małe transakcje”, „wielkie transakcje” czy „inwestycje szybkiego toru”. Odnoszą się one do rozmiaru transakcji i są zaczerpnięte z mojej gry planszowej CASHFLOW© 101. Umieściłem je w tym artykule, ponieważ chcę, żebyście wiedzieli, że Kim i ja gramy w tę grę w rzeczywistości. Jest ona dla nas czymś więcej niż tylko grą, jest ona naszym życiem. Wiemy, że im większy jest nasz przepływ pieniężny, tym więcej mamy wolności… i właśnie dlatego gramy w tę grę… w rzeczywistości.


Czy nadal oczekuję załamania rynku?

Czy nadal oczekuję załamania rynku? Odpowiedź brzmi: TAK. Tak naprawdę to mam nadzieję, że nadejdzie i będę mógł kupić więcej nieruchomości.


Moja prawdziwa odpowiedź jest taka: rynki mogą zachowywać się tylko na dwa sposoby. Możemy doświadczyć okresu hiperinflacji, co oznacza, że ceny wzrosną jeszcze bardziej lub możemy doświadczyć hiperdeflacji. I chociaż hiperinflacja jest lepsza od hiperdeflacji, to ja jestem przygotowany na każdą z tych sytuacji. Niezależnie od sytuacji na rynku, nadal będę kupował i sprzedawał. Tak postępują profesjonalni inwestorzy. Grają w CAHSFLOW© w rzeczywistości. Wiedzą, jak zarabiać pieniądze podczas dobrej, jak i złej koniunktury na rynku.


Życzę Wam zatem powodzenia. Nie dajcie się złapać w pułapkę, myśląc, że ceny nieruchomości zawsze będą rosły; nie używajcie też swojego domu jako bankomatu, wypłacając środki z tego nowo odkrytego majątku o zawyżonej wartości, jakim jest Wasza nieruchomość. To martwi mnie najbardziej. Dlatego właśnie ostrzegam Was w moich artykułach w czasie, gdy rynek nieruchomości jest przewartościowany. Nie zapominajcie słów piosenki: „Głupcy wbiegają tam, gdzie ludzie mądrzy (i kobiety) boją się wejść”. Teraz już nie czas, żeby być głupcem wbiegającym na przyjęcie, które już prawie się skończyło. Przynajmniej takie jest moje zdanie. Mogę się mylić. Jednak nawet jeśli się mylę, to planuję zarobić dużo pieniędzy. Jest to dla mnie jedynie dobra gra – przy użyciu prawdziwych pieniędzy. Życzę dobrej zabawy. Uczcie się, ile możecie, bogaćcie się i cieszcie się wolnością.

--------------------------------------------------------------------------------

O AUTORZE: Robert Kiyosaki, autor książki "Bogaty ojciec, Biedny ojciec" to inwestor, biznesmen i nauczyciel. Uczy innych, jak sprawić, aby pieniądze ciężko pracowały dla nas, a nie my dla pieniędzy. Sprzeciwia się tradycyjnemu postrzeganiu finansów i inwestowania. Twierdzi, że często powtarzana rada - zdobądź dobrze płatną pracę, wytrwale pracuj, oszczędzaj, spłacaj długi i inwestuj długoterminowo - jest przestarzała. Aby poznać prawie wszystkie sekrety Bogatego ojca i Roberta Kiyosaki, odwiedź stronę: http://ipe.aktywa.biz

--------------------------------------------------------------------------------

 
Cytat
Bankructwo jest najkrótszą drogą do majątku.
Aleksander Fredro