Słowa do rozważenia przekazane przez Roberta Kiyosaki.
|
Myśli przewodnie bogatego ojca
Naszym kolejnym tematem jest artykuł Roberta Kiyosaki: "Jak tworzy się
historia", w którym Robert ponownie dzieli się swoimi przemyśleniami na
temat zbliżającego się kryzysu. |
(Kontynuacja artykułu Roberta Kiyosaki Każda hossa ma swój koniec.)
Bardzo dziękuję za wszystkie głosy w odpowiedzi na mój finansowy alert
"Każda hossa ma swój koniec". Ich liczba całkowicie mnie zaskoczyła, a
skoro odzew był tak znaczący, postanowiłem pójść dalej w moich
przemyśleniach na temat prawdopodobieństwa zbliżającego się kryzysu.
Postanowiłem również napisać o tym, co robię, żeby na kryzysie zarobić.
Dziękuję zatem za zainteresowanie tematem – bez względu na to, czy się
z moim przesłaniem zgadzacie, czy też nie.
Zaledwie w tydzień po zamieszczeniu przeze mnie wspomnianego alertu,
"The Economist" (z 18 czerwca 2005r.) opublikował dwa artykuły
podzielające moje obawy co do sytuacji na rynku nieruchomości.
Oto komentarze, które, jak sądzę, warto przytoczyć.
1. "Biorąc pod uwagę wzrost rzeczywistej wartości majątków, jaki
nastąpił w ciągu ostatnich pięciu lat, globalny boom na rynku
nieruchomości jest największą bańką mydlaną w historii".
2. "W Australii i Wielkiej Brytanii ceny już spadają. Amerykański rynek nieruchomości może mieć około roku opóźnienia".
3. "Nie tylko nowi nabywcy zaciągają coraz większe kredyty hipoteczne,
ale także dotychczasowi kredytobiorcy zwiększają ich wysokość, aby
zyski kapitałowe obrócić w gotówkę, którą mogą wydać. Właśnie dlatego
kryzys na rynku nieruchomości bywa bardziej niebezpieczny niż na
giełdzie, a po nim często następuje długa recesja".
4. "Badania przeprowadzone przez Międzynarodowy Fundusz Walutowy
dowiodły, że w bogatych krajach straty po spadku cen na rynku
nieruchomości są przeciętnie dwa razy większe od strat notowanych po
załamaniu koniunktury na giełdzie i najczęściej kończą się recesją".
5. "W Ameryce czterdzieści procent miejsc pracy powstałych po 2001r.
znajduje się w sektorach związanych z budownictwem i rynkiem
mieszkaniowym".
6. "Boom w budownictwie i na rynku mieszkaniowym był dobry wtedy, kiedy
trwał, jednak największy wzrost dobrobytu był w większości przypadków
iluzją".
7. "Dzień rozliczenia jest bliski. I nie będzie on dniem wesołym. Od
tego, jak zakończy się obecny boom na rynku mieszkaniowym, może zależeć
bieg całej gospodarki światowej przez kilka następnych lat".
Być może zechcesz zdobyć wspomniany numer "The Economist" i po
przeczytaniu artykułu sam zdecydujesz, czy na rynku nieruchomości czeka
nas jeszcze jeden boom, czy też kryzys.
Recesja czy depresja?
W piątek 23 czerwca 2005r., kiedy występowałem w programie "Twój Świat"
z Neilem Cavuto w stacji Fox Network, Neil zapytał mnie, co mógłbym
polecić, jeśli chodzi o inwestowanie na rynku nieruchomości.
Odpowiedziałem: "Jeśli ktoś nigdy na rynku nieruchomości nie
inwestował, to nie radziłbym zaczynać teraz". Niestety, wielu ludzi
weszło na rynek zbyt późno i nie tylko zapłaciło za swoje domy zbyt
wysoką cenę, ale także przeceniło możliwości stosowania dźwigni
finansowej przy wykorzystaniu obcego kapitału.
W jednym ze wspomnianych już artykułów w "The Economist" napisano: "W
ubiegłym roku 42% kupujących po raz pierwszy oraz 25% wszystkich
kupujących nabyło nieruchomości bez udziału własnego". To jest właśnie
to zjawisko, które ja nazywam nadmiernym wykorzystaniem dźwigni
finansowej. Ci ludzie kupowali stosunkowo późno w całym cyklu,
prawdopodobnie zapłacili zbyt dużo i zapożyczyli się na całe życie.
Wprawia mnie to w zadumę.
W 1929r. załamanie giełdy doprowadziło do Wielkiego Kryzysu. Pośród
przyczyn kryzysu można wymienić fakt, iż zbyt wielu ludzi kupowało
akcje na kredyt, a więc korzystało z dźwigni finansowej. W 2005r. mamy
ponownie zbyt wiele kredytów, ale tym razem zamiast akcji ludzie kupują
nieruchomości, wykorzystując dźwignię finansową. Czy to nie déjà vu?
Historia dowodzi, że raz na około 75 lat gospodarka załamuje się.
Ostatni kryzys miał miejsce 75 lat temu. Czy nadszedł już zatem czas na
naprawdę wielką bessę, czy też boom będzie trwał? Czas pokaże.
Jak inwestuję dzisiaj?
Wielu z was wie, że od 1996r. zajmuję się złotem i ropą naftową. Razem
z Kim nadal inwestujemy w nieruchomości, sam jednak zaangażowałem się
bardziej we wprowadzenie mojej chińskiej firmy na giełdę w Toronto.
Zainwestowałem także w kilka szybów naftowych i gazowych.
Jeśli chodzi o nieruchomości, wspólnie z Kim pozbyliśmy się tych, które
były niedochodowe, i zarobiliśmy kilka milionów dolarów. Czy to znaczy,
że wyprzedajemy nieruchomości? Nie. Chociaż niektórych nieruchomości
się pozbywamy, inne kupujemy, dokonując przemyślanej selekcji. Naszym
głównym celem są dobre nieruchomości, korzystnie położone, z dobrym
przepływem gotówki. Ostatnio kupiliśmy z Kim nieruchomości w Oregonie i
w Arizonie. Nabyliśmy je, ponieważ uważamy, że będą przynosić dochód
bez względu na to, czy rynek nieruchomości będzie przeżywał boom, czy
też pogrąży się w kryzysie.
Prawdopodobieństwo czy przepowiednia?
Chociaż przepowiadam, co się stanie, nie lubię tego robić. Zamiast
przepowiadać przyszłość, wolę szacować prawdopodobieństwo. Pewien
znajomy zaproponował Kim i mnie kupno kawałka ziemi za milion dolarów.
Powiedział: "Za dwa lata będzie wart 2,5 miliona". Gdyby to był rok
2002, podskoczyłbym z radości w obliczu takiego interesu. Ale mamy rok
2005. Zadaję więc sobie pytanie: "Jakie jest prawdopodobieństwo, że
boom będzie trwał jeszcze przez 2-3 lata? Jakie jest
prawdopodobieństwo, że wartość nieruchomości wzrośnie w ciągu 2-3 lat
ponad dwukrotnie?". Odpowiadam sobie "prawie żadne". Można być
oczywiście innego zdania. Czy ja mogę się mylić? Tak, mogę się mylić.
Boom może trwać jeszcze przez 10 lat i kawałek ziemi za milion dolarów
może być w przyszłości wart 10, a nawet 15 milionów. Jednak na tak
późnym etapie, na jakim obecnie znajduje się rynek, postanowiłem
inwestować tylko w takie nieruchomości, które dają pewność
comiesięcznego zwrotu z inwestycji. To właśnie dlatego odpowiadają mi
nieruchomości w Arizonie i Oregonie. Nie zarobię na nich w krótkim
czasie tyle, ile zarobiłbym na kawałku ziemi, ale za to będą przynosić
pewny zysk, bez względu na to, czy na rynku będzie lepiej, czy też
gorzej. Po załamaniu się rynku, być może zmienię strategię.
Warren Buffet
Nawet Warren Buffet poszukuje bezpieczniejszych inwestycji. Ogłosił
niedawno, że zaczyna inwestować w przedsiębiorstwa użyteczności
publicznej – nie dla zysku, lecz dla bezpieczeństwa kapitału. A dwie
najważniejsze zasady Buffeta dotyczące inwestowania to:
Zasada nr 1: Nie tracić pieniędzy.
Zasada nr 2: Pamiętać o zasadzie nr 1.
Większy naiwniak
W świecie inwestycji istnieje tak zwana strategia inwestycyjna
większego naiwniaka. Polega ona na tym, że ktoś kupuje nieruchomość lub
akcje, żeby odsprzedać je po wyższej cenie. Prościej – ktoś kupuje
nieruchomość lub akcje nie po to, by je posiadać, ale w nadziei, że
znajdzie naiwniaka większego niż on sam. Problem tkwi w tym, że kiedy
nadejdzie kryzys (a nadejdzie z pewnością), wielu ludzi kupujących,
chcąc znaleźć naiwniaka większego niż oni sami, może się dowiedzieć
się, że to oni są największymi naiwniakami w tym łańcuchu.
Końcowe słowo z "The Economist"
A oto kolejny ciekawy fragment z "The Economist": "Jeszcze jedno
ostrzeżenie stanowi fakt, że po tym, jak na początku lat 90. ceny domów
w Wielkiej Brytanii spadły, powrót cen do poprzedniego wysokiego
poziomu zabrał co najmniej dekadę". Zarobiłem dużo pieniędzy na rynku
nieruchomości w ciągu kilku ostatnich lat, ale uważam, że nadszedł
czas, aby zacząć więcej inwestować gdzie indziej. I to właśnie dlatego
przenoszę część moich pieniędzy na inwestycje w złoto, srebro, ropę
naftową i gaz. Chociaż lubię inwestować w nieruchomości i zawsze będę
to robił, nie czas teraz na to, żeby emocje uczyniły mnie ślepym na
rzeczywistość: rzeczywistość, w której każda hossa ma swój koniec.
Robert Kiyosaki
O AUTORZE: Robert Kiyosaki, autor książki "Bogaty ojciec, Biedny ojciec" to inwestor, biznesmen i nauczyciel. Uczy innych, jak sprawić, aby pieniądze ciężko pracowały dla nas, a nie my dla pieniędzy. Sprzeciwia się tradycyjnemu postrzeganiu finansów i inwestowania. Twierdzi, że często powtarzana rada - zdobądź dobrze płatną pracę, wytrwale pracuj, oszczędzaj, spłacaj długi i inwestuj długoterminowo - jest przestarzała. Aby poznać prawie wszystkie sekrety Bogatego ojca i Roberta Kiyosaki, odwiedź stronę: http://ipe.aktywa.biz








Komentarze