Otrzymałem kiedyś maila z komentarzem strony z prośbą o zamieszczeniu materiałów "jak poradzić sobie z długami?". To, co napiszę, pewnie część osób bardzo zdziwi, a część pozostanie z Was niewzruszona. I tak ma być :-) .
Wszelkie banki prześcigają się w niskich oprocentowaniach kredytów... co nie zawsze wychodzi im na dobre. Jedne przebijają się przez drugich "taniej nie znajdziesz", "pieniądze od ręki". Inni chwalą "bez gwiazdek i ukrytych kosztów".
Kredyt teraz nie jest drogi (na pewno nie tak jak w CashFlow - 10% / m-c :-), firma na ogół może sobie na niego pozwolić. Gorzej z tzw. złymi długami, czy pożyczkami na pasywa nic nie wnoszącymi do naszego portfela (poza pustką :-).
Rzecz w tym, że...
...nie często warto spłacać długi przedwcześnie.
Wielu z nas tłumaczy się "a jak później nie będę miał...". I po części mają rację. Co nie zmienia faktu, że to nieekonomiczne posunięcie.
Jeśli pożyczysz pieniądze jednego dnia i drugiego je oddasz w wysokości 110%... to nie masz możliwości obracania tą kwotą więcej, niż jeden raz. Kiedy pożyczysz pieniądze i oddasz je za 10 lat (z odsetkami), takie działanie może Ci się opłacić...
Przez 10 lat inwestujesz te pieniądze wielokrotnie i otrzymujesz pewien przychód. Jak Ci się uda, będzie odpowiednio przewyższał koszty kredytu. Po odliczeniu podatku i wartości dewaluacji zostanie Ci zysk.
W gruncie rzeczy opłaci Ci się przedłużenie kredytu, niż jego natychmiastowa spłata (zależy od przypadku).
Inny przykład ("dobry dług"): pożyczasz pieniądze na nisko oprocentowany kredyt studencki i te pieniądze wpłacasz na odpowiedni fundusz inwestycyjny. Jeśli przeprowadziłeś odpowiednią prognozę, to zarobisz na cudzych pieniądzach. Oddasz kredyt, podatek i wychodzi Ci na czysto X złotych.
Wszystko zależy od stopnia ryzyka (możliwości straty), na które się godzisz.
Złota zasada: zawsze inwestuj tylko te pieniądze, które godzisz się
ewentualnie stracić. Skuteczny inwestor opracował specjalną strategię,
którą cały czas udoskonala. Postaraj się nim być.





